niedziela, 8 listopada 2015

Gai Phat Met Mamuang Himmaphan czyli kurczak z orzechami nerkowca

Przyznaję się, że tajską nazwę znalazłem w internecie, jakoś nie udało mi się jej zapamiętać. Pierwsze danie jakie spróbowałem po przyjeździe do Tajlandii i chyba najlepsze ze wszystkiego co tu jadłem. Zresztą, ja zawsze lubię orzeszki w potrawach.


Składniki (na jedną osobę):
  • 50 g piersi z kurczaka, pokrojone na drobne kawałki
  • 50 g orzechów nerkowca, podsmażonych na suchej patelni
  • 1/4 szklanki uszka gęstowłosego (lub grzybów mun jeśli wolicie płacić grube pieniądze za coś co rośnie w parku)
  • 1/4 cebuli pokrojonej w dużą kostkę
  • 2 mini kukurydze, pokrojone w centymetrowe kawałki
  • 1/4 marchewki, 
  • 2 ząbki czosnku, posiekane
  • 1 duża, suszona papryczka chilli, pokrojona na centymetrowe kawałki
  • Garść posiekanego na spore kawałki szczypiorku
  • 1/4 szklanki bulionu drobiowego
  • 1/2 łyżki sosu rybnego
  • 2 łyżki sosu ostrygowego
  • 1 łyżeczka cukru
Dobrze jest podzielić przygotowane składniki na grupy, które będą razem trafiać do woka: 1. Czosnek, 2. Kurczak, 3. Warzywa, 4. Orzechy, chilli i szczypiorek

Sposób przygotowania:
  1. Przygotowujemy wszystkie składniki tak, żeby mieć je w zasięgu, bo smażenie jest szybkie i wymaga ciągłego mieszania (o czym nie będę już dalej przypominał w każdym punkcie). 
  2. Rozgrzewamy w woku dwie łyżki oleju i smażymy na małym ogniu czosnek aż będzie brązowy
  3. Zwiększamy ogień do średniego i dodajemy kurczaka
  4. Gdy kurczak będzie usmażony wsypujemy kukurydzę, cebulę, grzyby i marchew
  5. Po około 3 minutach dodajemy bulion, sos rybny, sos ostrygowy i cukier, dokładnie mieszamy
  6. Wsypujemy orzechy, chilli i szczypiorek, jeszcze moment mieszamy i zdejmujemy z ognia
  7. Podajemy z ryżem
Przygotowane własnoręcznie przeze mnie. 
Tajowie podają na osobnym talerzu potrawę i na osobnym ryż. Wynika to ze zwyczaju jadalnia kilku potraw wspólnie - każdy do swojego talerza ryżu nakłada po trochu tego na co ma ochotę. W związku z tym, nawet gdy danie jemy samemu, kulturalnie jest nakładać sobie po łyżce potrawy, zjadać i dopiero nakładać następną łyżkę. Wsypanie wszystkiego od razu odbierane jest jako brak kultury i pazerność. Ale to jak będziecie jeść w Polsce zależy tylko od waszych upodobań. Smacznego! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz