Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biszkek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biszkek. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 września 2015

Jakie plany w Kirgistanie

Nasze plany podrozy po kirgijskim Tien-shanie zostaly nieoczekiwanie zmienione tuż przed podróżą. A to wszystko za sprawą Najfajniejszych-Kumpli-Na-Swiecie Kuby, którzy, żegnając się z nami na dworcu we Wrocławiu wręczyli nam kartkę:
Twórczość Bodzia
I prezent. Otrzymaliśmy lot w dwie strony Biszkek-Osz-Biszkek nad szczytami Tien-shanu. (A te szczyty to nie byle jakie, bo są tu nawet siedmiotysieczniki). Chcielibyśmy oficjalnie podziękować sponsorom naszej wyprawy: Bodziowi, Jaskowi, Trosce i Kotulowi.

Nakreślilismy orientacyjny plan naszej podroży po Kirgistanie:
Punkt 1 i 2 mamy już za sobą, jutro lecimy do Osz, gdzie spędzimy kilka dni. Liczymy na obejrzenie zabytków,  bo to miasto posiada dłuższą historię niż Biszkek, Almaty i Astana razem wzięte. W przyszłą sobotę czeka nas ponowny przelot nad Tien-shanem.  Tym razem zatrzymamy się w okolicach Biszkeku na dobre,  ponieważ będziemy próbowali uzyskać wizę do Chin,  a to dość skomplikowana sprawa. W międzyczasie pochodzimy po okolicznych górach. Później planujemy pojechać nad południowe brzegi jeziora Issyk-kul, aby sprawdzić, czy temperatura wody pozwala jeszcze na kąpiele. Następnie udamy się do Karakolu, popularnego miejsca startowego na górskie wędrówki. Potem wrócimy do Kazachstanu,  ponieważ chcielibyśmy zobaczyć jeszcze kilka miejsc t.j. jezioro Kajyngdy z podwodnym lasem,  Kanion Szarynski, będący mniejszą wersją Kanionu Kolorado oraz śpiewające wydmy na pustyni. Zobaczymy, jak nam pójdzie,  ponieważ trudno dotrzeć do tych miejsc bez samochodu.
Tak mniej więcej przedstawia się plan na najbliższy miesiąc.  Dalszy kierunek podróży zależy od chińskiego konsula :)

Spotkanie z Azja

Na sam poczatek wpisu przepraszamy, ze nie uzywamy polskich znakow, ale w warunkach kirgijskiej kafejki internetowej nie jest to mozliwe.
W tym wpisie opisane sa nasze wizyty w miastach, pomiedzy ktorymi zdazylismy jeszcze uciec w gory, co jest zawarte w osobnym wpisie.

Nasza podroz rozpoczela sie w Almaty - bylej stolicy Kazachstanu. Jak wiekszosc postsowieckich miast, jest to betonowy swiat szerokich ulic, blokowisk, zgielku, chaotycznych reklam, poteznych placow i skwerkow. Taki sam krajobraz zastalismy w Biszkeku (stolicy Kirgistanu), dlatego oba miasta opiszemy rownoczesnie. Wedrowcy nie powinni nastawiac sie na ogladanie zabytkow, poniewaz te miasta sa stosunkowo mlode, ich historia siega zaledwie XIXw. Zostaly w wiekszosci uksztaltowane w czasach radzieckich. Wzdloz ulic i w parkach ciagna sie otwarte systemy irygacyjne, dzieki ktorym udalo sie urbanistom wydrzec fragment zielonej ziemi spieczonym stepom. Socrealizm w azjatyckiej odslonie rozni sie od dobrze nam znanych polskich przykladow. Prawie kazdy budynek ozdobiony jest geometrycznymi ornamentami.







Zarowno w Biszkeku, jak i w Almaty nad ogolnym chaosem, spiekota i zgielkiem goruja osniezone szczyty Tien-shanu.
Kuba i Muzeum Narodowe w Almaty w tle.
Biletomat w kazachskim autobusie. Maszyna odmowila wspolpracy z pasazerami, nie pomogla nawet stara radziecka metoda na kopniecie zelastwa. Zirytowany kierowca wzamian za oplate dal nam oderwany pusty fragment papieru paragonowego. Jak sie z czasem okazalo, taka forma biletu jest oficjalnie uznawana i wazna Almaty.
Nowiutkie metro w Almaty, druga linia w budowie, Warszawa moze pozazdroscic.
Na targu okazje znajdziesz na kazdym kroku.
Na dworze spiekota i zar palacego slonca, a po wejsciu do galerii handlowej w Biszkeku przywitalo nas lodowisko, swiateczne dekoracje i “Last Christmas”. Lodowisko dostepne jest przez caly rok. A piosenki i dekoracje swiateczne tak przy okazji, bo pasuja do lyzew.
Film z placu Ala-Too w Biszkeku. Zaciekawilo nas, jaki to napoj sprzedaja babuszki na kazdym rogu ulicy, postanowilismy go wiec sprobowac...
Na koniec opowiemy jeszcze o naszej probie lapania stopa z Almaty do Biszkeku. Wszystko zaczelo sie zgodnie z planem:  wyjechalismy autobusem na przedmiescia, zaczelismy lapac, zatrzymywalo sie sporo kierowcow, ale gdy dowiadywali sie ze “kapusta pusta” (transport za free), bez zalu odjezadzali. Sytuacja skomplikowala sie, gdy zatrzymalismy przemilego Kazacha, ktory powiedzial, ze moze podwiezc nas tylko kawalek, ale byl bardzo przejety naszym losem. Zatrzymal sie przy stacji autobusow, po czym poszedl naradzic sie z innymi Kazachami. Gdy okazalo sie ze nie ma stamtad autobusow do Biszkeku, wbrew naszym silnym protestom, wcisneli nam potwornie duzo pieniedzy na transport i odwiezli z powrotem na postoj taksowek. Na postoju oczywiscie obskoczylo nas pelno taksowkarzy (w Azji sa na prawde napastliwi), z jednym dobilismy targu i zostalismy odprowadzeni do taksowki. Gdy taksowkarz znalazl jeszcze dwoch innych pasazerow, ruszylismy. Kilka kilometrow dalej zazyczyl sobie od nas oplaty. Zaczelismy sie klocic lamanym rosyjskim, mowiac, ze juz przeciez placilismy temu, ktory nas do tej taksowki skierowal. Ostatecznie taksowkarz odwiozl nas z powrotem. Juz po raz trzeci znalezlismy sie w tym samym miejscu. Okazalo sie, ze dobilismy targu z innym taksowkarzem, ktory zniknal z pieniedzmi. W ten sposob w ciagu kilkunastu minut doswiadczylismy ogromnej hojnosci i dobroci Kazachow i zostalismy ostrzezeni, aby w Azji na kazdym kroku miec sie na bacznosci. Ostatecznie zarzucilismy podroz autostopem i pojechalismy marszrutka. I tak jeszcze zostalo z tego, co Dobry Kazach nam ofiarowal.