Już nas nosiło. Do wylotu do serca Azji był jeszcze miesiąc, a trzeba było zagospodarować
ten czas, ponieważ stałą pracę zdążyliśmy już porzucić. Dlatego z chęcią
przystaliśmy na pomysł Bodzia – pora zobaczyć słynny Festiwal Trąbki w Guczy! A
więc kolejny raz wybraliśmy się autostopem na Bałkany.
Guča
Guča to tak na prawdę
niewielka wioska, która raz do roku zamienia się w potężny festiwal, w czasie
którego przewija się kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy ludzi, a przede
wszystkim zespoły trębaczy z całych Bałkanów. Muzycy przez tydzień walczą na
festiwalowej scenie o złotą trąbkę, ale dużo ważniejsze jest to, że gdy akurat
nie walczą to i tak grają, tylko że na ulicach i w restauracjach, pobudzając do
tańca energiczną i baaardzo głośną muzyką.
Guča to prawdziwa
kakofonia dźwięków i zapachów, nieustępujących przez całą dobę. Jest też
splotem pięknej tradycji i niestety, współczesnego wszędobylskiego kiczu. Wiele
ulic zamieniało się w targowisko przypominające nasz Świebodzki. Można tam było
dostać wszystko, łącznie z workami do odkurzacza. Wieczorami trębaczom wtórowały
dźwięki disco. Trzeba przyznać, że Guca jest idealnym miejscem dla osób
kochających imprezy. Współczesna twarz festiwalu miała też plusy – na wielkiej
scenie odbywały się wieczorami darmowe koncerty prawdziwych gwiazd jak np. Bregovica,
na którego koncert udało nam się załapać.
Serbska kuchnia
![]() |
| Uwaga! Gucza może być ciężkim przeżyciem dla wegetarian. |
Serbska kuchnia (jak zresztą kuchnia niemal całych Bałkan)
opiera się na trzech filarach: mięsie, soczystych warzywach i pysznym chlebie.
Mięso, szczególnie wieprzowina i baranina, jest składnikiem dominującym
składnikiem niemal wszystkich potraw. Serbowie szczególnie lubią je w wersji grillowanej.
Warzywa bałkańskie są przepyszne, pełne smaku i po prostu czuć, że nałykały się
pełno słońca. Mimo to wegetarianie będą rozczarowani – w zdecydowanej
większości wypadków warzywa są tylko dodatkiem do potraw mięsnych. Wybijającym
się tutaj wyjątkiem jest Szopska sałatka (popularna zresztą nie tylko na Bałkanach),
na którą przepis możecie znaleźć poniżej. Ostatnim z filarów jest chleb. Inny
niż nasz, bo bardziej przypomina podpłomyki niż to co kupujemy w piekarni.
Serbowie nie potrafią wyobrazić sobie bez niego posiłku do tego stopnia, że w
każdej restauracji jest podawany nawet jeżeli się go nie zamówi. Najlepszy
sposób wykorzystania chleba to czyszczenie nim talerza z pełnych smaku sosów
pozostających po porcji grillowanego mięsa.
Szopska sałatka
-pomidory-ogórki
-papryka
-cebula
-ser bałkański (feta też się nada)
-odrobina oliwy i octu
-sól i pieprz do smaku
Sekretem tej sałatki są bałkańskie warzywa, więc jak by się
nie starać w Polsce nie będzie niestety smakować aż tak dobrze jak na południu.
Pomidory, ogórki i paprykę kroimy w kostkę, a cebulę w drobną kostkę. Wszystko
mieszamy i doprawiamy. Na wierzch kładziemy ser utarty na drobnej tarce i
gotowe!
Cevapcici
-mięso mielone (idealna by była mieszanka
wieprzowo-wołowo-jagnięca, ale sama świnka też będzie ok)
-sól, pieprz, gałka muszkatołowa, ostra papryka
-przeciśnięty przez praskę czosnek
-jajko
-smalec
-chlebek pita i drobno posiekana cebula (do podania)
Mięso mieszamy z przyprawami, jajkiem i czosnkiem i
formujemy z niego niewielkie podłużne kawałki (nieco większe od kciuka). Tak
przygotowane cevapcici grillujemy często i obficie podlewając roztopionym
smalcem. Zamiast grilla można oczywiście użyć piekarnika albo patelni, ale to
nie będzie to samo. Podajemy posypane
cebulą i z chlebkiem. Prawdziwy Serb zjada co najmniej 10!
Smederevo
Marzyliście kiedyś o noclegu w średniowiecznym zamku? Albo
chociaż w fortecy? Nam się to przez przypadek udało. Dotarliśmy do Smedereva
późnym wieczorem i od razu przyciągnęły nas ponure mury twierdzy.
Cały kompleks jest potężny i zajmuje łącznie ponad 11 hektarów! Składa się z wewnętrznej
twierdzy i silnie obwarowanego dawnego miasta. Powstał na planie trójkąta, z dwóch stron otoczony jest rzekami. Twierdzę wybudował Durad
Branković w niespokojnych czasach tureckich podbojów (lata 30 XVw). Miasto kilkukrotnie było oblegane
przez Turków. Ostatnie zakończyło się… sprzedaniem twierdzy najeźdźcom przez
bośniackiego króla, który przejął panowanie nad miastem. To wydarzenie (1459 r)
stanowi symboliczny koniec niepodległej Serbii i początek kilkusetletniego
panowania Turków na Bałkanach.
Z wewnętrznego miasta do dzisiejszych czasów nie zachowało
się zbyt wiele. Za to cały kompleks zmieniono na duży park, zamykany na noc. Skorzystaliśmy
ze sposobności i, za zgodą stróża, przenocowaliśmy na trawniku, otoczeni
majestatycznymi murami. Tak epicko pożegnała nas Serbia, bo następnego dnia kierowaliśmy
się już do Rumunii.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz