W Polsce pewnie sezon na dynie trwa w najlepsze, więc podzielimy się z Wami azjatyckim pomysłem na przekąskę z dynią (tutaj nazywanej tykwą). Jest to samsa - lekka, chrupka i delikatna bułeczka. Zazwyczaj farszem w samsie jest kurczak lub mięso (zarówno w Kirgistanie jak i w Kazachstanie mianem "mięso" określana jest wołowina lub baranina, kurczak stanowi tu jakąś odrębną grupę jedzeniową). Jednak tym razem to wegetarianie mogą być zainteresowani.
| Samsy na talezu, a na pierwszym planie cukier w wersji azjatyckiej. |
Według naszej znajomej o imieniu Aigul, ciasto do samsy wykonuje się tak samo, jak do czebureków, więc składniki znajdziecie w czeburekach cioci Gali.
Ciasto różni się natomiast sposobem obróbki termicznej. Zamiast smażenia w głębokim oleju, piecze się je w piekarniku.
Farsz to słodka dynia pokrojona w drobną kostkę i drobno posiekana cebula. Całość podsmażona do miękkości na maśle.
Ciasto dzieli się na niewielkie kulki i cienko rozwalkowuje. Farsz nakłada się na środek rozwalkowanego placka i wzdłuż "grzbietu" zwija i zamyka. Wierzch można posmarować żółtkiem (aby ciasto się zarumienilo) oraz posypać makiem. Przygotowane samsy piecze się w piekarniku tak długo, aż ciasto się zarumieni. (Czyli nie wiemy ile).
My ten przepis przecwiczymy dopiero gdy wrócimy do Polski, wiec nie damy głowy, czy wyjdzie tak smacznie jak na kirgijskich bazarach.
| Kotek tez by chcial samsy. |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz